- Trzeba mieć dużo determinacji, żeby czasami nie popaść w depresję, po tym, co się słyszy w różnych miejscach w kraju – powiedział Donald Tusk podczas konferencji prasowej przed restauracją „Syta Panna” w Łomży. – Właściciele tej restauracji nie są w stanie znieść tych fatalnych zbiegów okoliczności, czyli pandemii, złych decyzji rządu i podwyżek cen energii. Pierwsza refleksja mieszkańców Łomży, z którymi tutaj rozmawiałem, to poczucie, że chaos się pogłębia. Mało kto już wierzy w pozytywne sygnały ze strony rządu czy premiera Morawieckiego - dodał były premier RP.
Jak powiedział szef Platformy Obywatelskiej i były Przewodniczący Rady Europejskiej, prawdziwy problem polega też na tym, że nikt nie wie, co przyniesie każdy kolejny dzień. W kolejnej fali pandemii ludzie chcieliby elementarną stabilizację, chcą wiedzieć jak zaplanować kolejny tydzień, następny miesiąc, następny rok.
- Każda konferencja prasowa rządzących powoduje poczucie, że wszystko wymyka im się z rąk, ten nowy ład jest nawet gorszy niż ich stary bałagan – mówił Donald Tusk w Łomży.
Pytany o cykl spotkań z przedsiębiorcami w Polsce i powiązanie tego z kampanią wyborczą, odpowiedział:
- Mamy wybory za około dwa lata, miej więcej za 100 tygodni, więc w żaden sposób nie jest to kampania wyborcza. Jest to kampania informacyjna i to nie ja jestem nadawcą informacji. Gdy pojawiam się na przykład w Łomży, to powoduje zainteresowanie mediów. Może w ten sposób łatwiej będzie dotrzeć z pewnym komunikatem, jak z tym smutnym pochodzącym z tej restauracji, że naprawdę padają firmy, ludzie ze łzami w oczach opowiadają o swoim życiu – podsumował Donald Tusk.
Zatem, jak tłumaczył szef Platformy Obywatelskiej, w "kampanii informacyjnej" prowadzonej przez niego w Polsce chodzi o to, żeby rządzący naprawdę zrozumieli co się dzieje w kraju. Donald Tusk przekonywał zebranych, że on to rozumie, bo kiedy rządził to nie zawsze wszystko dostrzegał z tzw. góry. Dlatego uważa, że pomoc jest niezbędna, bo ludzie naprawdę cierpią i bardzo wiele decyzji, które władza podejmuje, jest bez sensu. Potrafią te decyzje zabijać przedsiębiorstwa, nadzieję, budżety rodzinne i to jest główny powód spotkań z lokalnymi przedsiębiorcami takimi jak Beata i Tomasz Siergiejowiczowie. Optymizmem napawa go fakt, że zarówno panie z łomżyńskiego zakładu fryzjerskiego, które - jak powiedział były premier - są bardzo energetyczne, jak i właściciele „Sytej Panny” przetrwają.
- Tutaj w restauracji też energii nie brakuje, tylko okoliczności są dramatycznie złe. Wszyscy jesteśmy przygnębieni, zaczynamy się emocjonować, ale mamy też nadzieję. Mam osobisty i polityczny interes w tym, aby tych złych emocji było mniej - powiedział na zakończenie Donald Tusk, a jest - jego zdaniem - kilka spraw, by wszyscy Polacy mogli się porozumieć. - Jestem o tym bezdyskusyjnie przekonany – podsumował.
Przewodniczący PO będąc z wizytą w województwie podlaskim odwiedził także Zambrów. Spotkał się tam z właścicielem hostelu Fabryka Jedzenia Eugeniuszem Kaczyńskim, z którym również rozmawiał m.in. o podwyżkach cen oraz o tym, co niesie za sobą Polski Ład, przekonując, że "rozmowa Tuska z Kaczyńskim jest możliwa".
Komentarze